Świąteczny grzyb. Muchomor w zwyczajach i tradycjach bożonarodzeniowych
Wejdźmy nieco psychodelicznie w świąteczny klimat! Dlaczego muchomor czerwony stał się symbolem świąt w Europie? Jakie są tradycje i zwyczaje z tym związane? Zapraszam do lektury.
Muchomor w świątecznych tradycjach (Boże Narodzenie)
Nasi przodkowie wierzyli, że muchomor czerwony przynosi szczęście i ochronę przed złymi duchami. Dlatego wieszali go na choinkach – w formie ozdób, oczywiście. Warto również zauważyć, że w ikonografii świątecznej często pojawiają się motywy muchomora czerwonego jako elementu dekoracyjnego. Jego charakterystyczny wygląd stał się symbolem magicznej atmosfery świąt, przypominając o dawnych wierzeniach i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. A wy, kochani, pamiętacie te bombki w kształcie muchomorów z czasów dzieciństwa? Dajcie znać w komentarzach – może macie je jeszcze na strychu?
Świąteczne pocztówki
W czasach wiktoriańskich i edwardiańskich grzyb był często umieszczany na kartkach świątecznych jako symbol szczęścia, a jego kolory są uważane za inspirację dla czerwono-białego stroju Świętego Mikołaja. Święty Mikołaj ma czerwono-biały płaszcz, który może być również odniesieniem do muchomora czerwonego. Wiadomo też, że renifery jedzą grzyby Amanita muscaria – i rzeczywiście, jak inaczej renifer mógł latać?
Bożonarodzeniowy szamanizm
A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie – piękny zimowy las, renifery buszujące w śniegu… i szaman w futrze, który przez komin wnosi odrobinę magii do waszego domu. Może dlatego muchomor tak idealnie pasuje do świątecznych historii? Magiczny, kolorowy i… odrobinę szalony. Wydaje się, że istnieje duży związek między historią o Bożym Narodzeniu a szamanizmem. Renifery mają dobry nos do wyszukiwania muchomorów i same lubią je gryźć. Zwierzęta te szczególnie poszukują psychodelicznych właściwości tego grzyba.
Regiony Syberii i renifery
Nawiasem mówiąc, renifery były czczone przez ludy syberyjskie. W bezlitośnie zimnych miejscach ludzie byli znacznie zależni od tych zwierząt ze względu na ich mięso, skórę, mleko. Były również środkiem transportu. Człowiek miał więc bliski kontakt z tymi zwierzętami i w ten sposób zetknął się z dziwnym zjawiskiem potykania się reniferów. Renifery, które potrafią latać, oczywiście brzmią niewiarygodnie, ale jeśli weźmie się pod uwagę, że tamtejsze ludy (i same zwierzęta) były pod wpływem Amanita muscaria, może być już bardziej wiarygodne, że zjawisko miało miejsce przynajmniej jako halucynacja.

Wigilijny odlot
Biolog Donald Pfister z Uniwersytetu Harvard uzasadnia to twierdzenie, zakładając, że szamani w czasie swojej podróży widzieli renifery latające w powietrzu po spożyciu Amanita muscaria. Wyobraźcie sobie tylko tę słodką rodzinkę Rudolfów po muchomorowej uczcie: Ejjjjjj stary, czy tylko ja czuję, że latam, czy to te grzyby?
Przy okazji tematu świąt pomówimy sobie o kominiarzach i wchodzeniem do domu przez komin. Łapanie kominiarza za guzik to popularny przesąd, który jest często kojarzony z przynoszeniem szczęścia. Dokładana geneza szczęśliwego kominiarza nie została do końca poznana. Wierzono, że spotkanie kominiarza zwiastuje pomyślność, ale aby „złapać” to szczęście, trzeba dotknąć jego guzika. Jeśli komuś udało się to zrobić, miał wypowiedzieć życzenie, które – zgodnie z przesądem – miało się spełnić. Istnieje też teoria, że jak kominiarz wpadał na wioskę to wszystkie babki, biegły i wyczekiwały go jak księdza po kolędzie. Jak tylko pan kominiarz się pojawił, to łapały, go za guzika i zabierały do siebie na posesje, żeby jej pierwszej wyczyścił komin.
Kominiarze
Kominiarze od dawna byli postrzegani jako osoby przynoszące szczęście. Na kartkach wiktoriańskich możemy zobaczyć kominiarzy w towarzystwie czerwonych grzybków. Ich praca związana z czyszczeniem kominów i dbaniem o bezpieczeństwo domostw była niezwykle ważna, zwłaszcza w czasach, gdy piece były głównym źródłem ogrzewania. Wierzono, że kontakt z nimi odgania złe duchy i przyciąga dobrobyt. Choć w dzisiejszych czasach przesądy są traktowane bardziej jako zabawa, wielu ludzi nadal podtrzymuje ten zwyczaj jako uroczy element tradycji.
Pierwsza gwiazdka i Święty Mikołaj
Święta to był bardzo wyjątkowy czas dla ludzi biednych. Szamani syberyjscy rozdawali muchomory jako prezent pod koniec grudnia – i tym o to sposobem czas ten stawał się wyjątkowo magiczny. Podobnie jak mikołaj, którego znamy, szaman chodził po domach zimą i przynosił ludziom ciepło i dobrobyt wraz z prezentami. Innym czynnikiem wskazującym na związek muchomora ze świętami jest dom świętego mikołaja. Mieszka on na biegunie północnym, w domu pełnym elfów, które pomagają mu pakować prezenty. Ponownie, ten obraz jest dość psychodeliczny.
Co wspólnego ma mikołaj, kominiarz i muchomor? Chodzi moi kochani o wbijanie się do domu przez komin – tak jak robił kominiarz, tak robił też nasz wspaniały Wujek Santa Claus. Do domu przez komin wchodził również syberyjski szaman. Po co? Otóż te ludy syberyjskie mieszkały w jurtach (to tradycyjny, przenośny namiot używany przez koczownicze ludy Azji Środkowej takie jak Mongołowie, Kazachowie czy Kirgizi). Jest to konstrukcja o charakterystycznym, okrągłym kształcie, która zapewnia ochronę przed trudnymi warunkami pogodowymi, takimi jak wiatr, deszcz czy mróz. A po co on tam właził przez dach, zapytacie? Nie mógł inaczej, ponieważ nie pozwalała mu na to sroga warstwa śniegu spadającego obficie podczas dawnych zim.
Tradycje i zwyczaje bożonarodzeniowe
Pomówmy o historii Bożego Narodzenia. Mikołaj jest znany jako mężczyzna z białą brodą i czerwonym garniturem, który leci po niebie w rydwanie z reniferami, przynosząc szczęście i spokój podczas mroźnych zimowych dni. Całkiem odjechana historia, jeśli pomyśleć o niej w ten sposób. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że jest ona powiązana z chrześcijańskim świętem: Bożym Narodzeniem. Co, u licha, ta biblijna historia ma wspólnego z latającym człowiekiem przynoszącym prezenty pod choinkę? Na długo przed ustanowieniem tej chrześcijańskiej tradycji sezon zimowy był mroczny – składał się z wielu rytuałów i uroczystości. Te „pogańskie” obchody istnieją od wieków i wciąż wywierają na nas głębokie wrażenie. Czas bycia razem, śpiewu i tańca, w celu odpędzenia zimna i ciemności (a tym samym złych duchów).
Psychodeliczne święta Bożego Narodzenia
Mikołaj trochę ewoluował w czasie – nie był od razu słodkim grubaskiem tylko małym, chudym zbiedzonym elfem. I tutaj wjeżdża amanita cała na czerwono. Widzenie elfów czy innej postaci mikołaja w kominie mogło być czymś, co nazywa się syndromem Alicji w krainie czarów – są to zaburzenia percepcji. Amanita pojawia się w wielu baśniowych opowieściach. Występuje się w opowieści o Alicji kiedy dostaje ona trochę muchomora do zjedzenia. Być może sam autor Lewis Carrol doświadczył halucynacyjnych efektów Amanita muscaria. W Przygodach Alicji w Krainie Czarów Alicja zjada część jednej strony grzyba i staje się niższa, z kolei kawałek z drugiej strony uczyniłby ją wyższą. Tak więc nasze muchomorki pozwalały niegdyś czuć się beztrosko – tak jak czują się dzieci kiedy oglądają bajki, czekają na mikołaja, elfy i renifery. A co czuliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że to wszystko nie istnieje? Na pocieszenie została nam coca-cola (oznaczona czerwono białą etykietą w barwach muchomora) i serniczek babci.
Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce
W polskich tradycjach bożonarodzeniowych można dostrzec echa dawnych wierzeń związanych z muchomorem czerwonym. Choć dziś grzyb ten kojarzy się głównie z bajkami i dekoracjami świątecznymi, jego obecność w kulturze ludowej ma głębsze korzenie. W niektórych regionach Polski istniał zwyczaj wieszania podłaźniczki – gałęzi jodły lub świerku ozdobionej jabłkami, orzechami i kolorowymi papierami – co nawiązywało do dawnych praktyk pogańskich, mających zapewnić urodzaj i pomyślność w nadchodzącym roku. Podłaźniczka, zawieszana pod sufitem, była pierwowzorem dzisiejszej choinki i symbolizowała połączenie świata ludzi z zaświatami, podobnie jak muchomor w rytuałach szamańskich.
Prezenty pod choinką
Nie jest przypadkiem, że znajdujemy prezenty pod choinką. Pod tą samą choinką w lesie lubiły rosnąć muchomory. W końcu znalezienie rzadkich, rozdawanych przez szamanów, czerwonych kapeluszy było nie lada prezentem.
Źródła:
- Borowski W. (2023) Święty Grzybóg. Amanita muscaria – liczne informacje praktyczne (zbiór, suszenie, przygotowanie, dawkowanie) Z linku: https://swietygrzybog.blogspot.com/2016/11/amanita-muscaria-wazne-informacje.html
- Borowski W. (2022). Święty Grzybóg. Kominiarczyk, Sus domestica i amanita. Z linku: https://swietygrzybog.blogspot.com/2022/11/kominiarczyk-sus-domestica-i-amanita.html